piątek, 5 października 2012

Gdybym miał gitarę ...

Gdybym miał gitarę to bym na niej grał ... ale o tym za chwilę.

Wkurzyłam się dzisiaj dość mocno. Pojechaliśmy z Młodym oddać książki do biblioteki. Drzwi zamknięte na głucho i informacja że wypożyczoną lekturę można oddawać w bibliotece miejskiej dla dorosłych. Okazało się że oddział dla dzieci i młodzieży zostanie zlikwidowany. Zapytałam dlaczego ponieważ zdziwienie moje sięgnęło zenitu. W naszym miasteczku nie ma zbyt wielu rozrywek dla dzieci. Oferta zajęć poza szkolnych jest uboga żeby nie napisać znikoma. Tak naprawdę  dziecko nie ma gdzie rozwijać żadnych dodatkowych umiejętności. No może poza kilkoma Orlikami. Niestety mój syn nie z własnego wyboru a z wady wzroku nie może brać udziału w czynnych zajęciach sportowych. Książki to jego pasja i hobby. W bibliotece szkolnej księgozbiór jest bardzo marny.

Okazało się że na posiedzeniu rady miasta, radni zdecydowali o zamknięciu biblioteki. No rzesz, wyjść z podziwu nie mogę. Dwa lata temu zamknęli dworzec. Nie kupi się u nas biletu, nie ma informacji, kas, po prostu nie ma dworca, teraz biblioteka, co następne ... gdzie my dążymy ... ? Unia .... ?

Wracając do gitary. Wada wzroku mojego dziecka drastycznie i natychmiastowo zakończyła "karierę" hokejową. W zeszłym roku treningi zabierały sporo czasu, plus dojazdy. Najczęściej 3 popołudnia w tygodniu i sobota. Pozostała po hokeju luka którą trzeba było jakoś wypełnić. Padło na gitarę. Choć nie był to mój pomysł.
Mało tego, wydaje mi się że moje dziecko nie ma zdolności wybitnie muzycznych, nie wspominając o słuchu absolutnym :). Któregoś dnia jeszcze w wakacje wrócił do domu i zaczął mi wiercić "dziurę w brzuchu" że chce grać na gitarze. Śmiałam się trochę bo jakiś czas temu kazałam mu wychodzić z pokoju jak śpiewał piosenki (tak fałszował).
Oczywiście powiedziałam że być może, zobaczymy we wrześniu. Temat się skończył.
Na początku roku szkolnego przyniósł karteczkę zerwaną na słupie ogłoszeniowym. Mamo zadzwoń do tego pana, on mnie nauczy grać. Zadzwoniłam ... cóż miałam zrobić ... i pan uczy ...

I teraz sedno sprawy. Nie kupowałam od poczatku gitary ponieważ tak jak pisałam wyżej nie widziałam w moim dziecku talentu muzycznego, poza tym myślałam że "słomiany zapał"  mu minie.
Nie minęło jednak.  Stanęłam przed dylematem zakupu instrumentu. Musi przecież zacząć ćwiczyć w domu. I tu mam prośbę do czytelników bloga. Jeżeli ktoś z Was ma pojęcie lub grał kiedyś. Pytałam nauczyciela, powiedział że ma być gitara klasyczna i tyle. Głupio mi co chwilę wydzwaniać do faceta, już i tak przegięłam ostatnio wpierając mu że moje dziecko nie ma słuchu ;).
Naiwnie weszłam na allegro (oczywiście u nas sklepu muzycznego nie ma). Myślę sobie kupię ... kliknę i mam ... i co się okazuje ? że gitar jest wybór ogromny tylko co znaczy 3/4, 4/4, gitara klasyczno - akustyczna ? może ktoś z Was mi poradzi albo jeszcze lepiej ma używaną gitarę której już nie potrzebuje ? Chętnie odkupię.

A na górce ... słonecznie, ale chłodno, szczęśliwie kończą się Antonówki ... kozy na łące, czuję że będzie problem ze "zdiagnozowaniem" ciąż, ale tym się będę martwić za jakiś czas. A jutro ponad planowo przyjeżdża święty i będziemy wędzić ryby i mięcho w beczce, wędzarni się nie możemy jakoś dorobić, czytaj zbudować.

Pozdrawiam nowych obserwujących i starych i cichych czytających i bardziej rozmownych czytelników :)

25 komentarzy:

  1. Witaj
    Na gitarach się nie znam choć i mój syn próbował coś brzdękolić właśnie słomiany zapał teraz córka dorwała się do gitary ; szkoda że zamykają wam bibliotekę na to zawsze funduszy brak :)
    Pozdrawiam Ilona
    Ps. dzięki za namiary które mi podałaś ale niestety napisałam im maile ale cicho sza .

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Ilonko
    Jak może nie być funduszy na bibliotekę która jest w pełni urządzona, wyposażona i działała wiele lat. Coś tu chyba jest nie tak ...
    Może się jeszcze dziewczyny odezwą
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. U nas zamykają Gminny Ośrodek Kultury, ale to akurat dobrze, bo ani kulturą, ani niczym konkretnym to on się nie zajmował. I mieszkańcy praktycznie z niego nie korzystali. Za to biblioteka działa! Pełni nie tylko funkcję biblioteki. Jest tam bezpłatny internet, komputer, z którego mozna korzystać do woli ( pracowałam tam, gdy mój laptopik umarł, zanim kupiłam nowy:-))). No i nieformalnie pełni też funkcję...świetlicy dla dzieci. Bo w bibliotece dziatwa szkolna czeka na powrót rodziców z pracy. A Pani Bibliotekarka wymyśla im rózne gry, quizy, konkursy plastyczne i takie tam. Biblioteka jest jedna - dla dzieci i dorosłych. Może u Was też tak zrobią? AAA - zapomniałam napisać. Jest "zeszyt życzeń" wpisuje się lekturę i blibliotekarka sprowadza z innej filii, albo - jak nowość. kupuje. Mamy komplet współczesnych sensacji skandynawskich:-)))
    A w kwestii gitary - ile lat ma Twój syn? Bo 4/4 to gitara " dorosła", a 3/4 " małoletnia. Ale taka małoletnia to obciach. Kup dorosłą akustyczną:-)))
    Pozdrawiam serdecznie
    Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W bibliotece którą zamknęli też kwitło życie. Było kilka komputerów,można było korzystać z internetu, starsze dzieci spotykały się na pogadanki z ciekawymi ludzmi, maluchy z przedszkola razem ze swoimi paniami przychodziły poznawać książki i uczyć od najmłodszego zamiłowania do literatury. Ech długo by pisać ... szkoda ...
      pozdrawiam ciepło

      Usuń
  4. Mój mąż troszkę grał, spytam go mamy w domu jedną, ja się nie znam ale ze słyszenia wiem, że do nauki zwłaszcza musi dobrze stroić, więc nie może być uszkodzona (pudło), bo nie nauczy się wydobywać odpowiednich dźwięków, tak więc znów z pewnego źródła musi być, lub ze sklepu, ale ja się nie znam:) spytam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Pamiętam moje dzieciństwo i zajęcia teatralne w bibliotece dla dzieci-było blisko- mogłam biegać sama-klimat BYŁ!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, w naszej bibliotece był klimat o jakim piszesz ...
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  6. niestety tak wszystko likwidują u mnie też najpierw była szkoła potem ośrodek zdrowia,później zmienili trasę autobusu i do centrum już nie dojeżdża o bibliotece też coś mówią...tak to już jest względy ekonomiczne ponoć...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tak a miało być coraz lepiej ...
      pozdrawiam

      Usuń
  7. Bo zlikwidować najprościej;)A po co się wysilać, skoro można się pozbyć problemu? U nas jeszcze z biblioteki nie korzystałam - wstyd przyznać, ale na szczęście ma dostęp do innej;) Ale podejrzewam, że Małą niedługą zapiszę, bo to wyrabia dobre nawyki;) Za to dworzec w mieście powiatowym - strach wejść nawet w dzień, a czynny jest dopiero rano, więc koło piątej jeszcze się biletu nie kupi;) Ale4 najlepsze jest to, że o 10.00, czyli jakieś cztery godziny po otwarciu dworca, pani zamyka poczekalnię na kłódkę, a kibelek na kluczyk - co mają jej brudzić? Ona rano sobie posprząta, a potem cały dzień zamknięte. Czy ja jestem inna, czy coś jest "niehalo"? Acha, o siódmej cały dworzec się zamyka! Miasto powiatowe!!! I jest w nim jedna - jedna!!!! księgarnia, w której i tak tylko kolorowanki, i miniaturowy Empik, w którym co najwyżej gazetę można kupić - smutne to wszystko...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście nie muszę korzystać jak na razie z dworca w naszym miasteczku, gdyby tak było to dopiero bym miała "stresowe" życie ;) A Małą przyzwyczajaj do literatury, widać to przynosi efekty. Kiedy moja córka była maleńka, ja wtedy tez byłam bardzo młoda, nie dbałam zbytnio o jej edukację z literatury. Efekt końcowy mam na załączonym obrazku, ona czyta książki kiedy musi, syn dosłownie je "łyka" i to nie zawsze stosowne do wieku ( ma 10 lat )
      pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  8. Na gitarach się nie znam, nie pomogę.
    Podaj meila, to Ci napiszę nt zalewy do sera.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Danusiu zarz wyślę maila :)
      pozdrawiam

      Usuń
  9. Kurcze, ale nieciekawie..u nas w maleńkiej szkole raz w tygodni działa szkolna biblioteczka, w gminie jest dorosła i dziecięca. Za to w mieście (50 tys. mieszkanców) też dworca nie ma i biletu nie kupisz. gitara akustyczna, jak syn nieduży to 3/4 bo nie obejmie..ale jak już trochę podrośnięty to od razu dużą. Najlepiej zapytać tego co ma uczyć..on pojęcie jakies musi mieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego co ma uczyć pytałam ... pan powiedział że gitara ma być "normalna" klasyczna ;) A syn chyba już tej "dorosłej" będzie potrzebował - ma 10 lat.
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
  10. Żadnej akustycznej do nauki! Palce sobie poprzecina i się zniechęci!
    Mieciutkie struny nylonowe i TYLKO gitara klasyczna. 4/4 bo 3/4 to, jak ktoś napisał obciach, chyba, ze syn ma jakieś 6,7 lat to wtedy 3/4 bo nie dosięgnie.
    Jak kupisz 4/4 to będzie miał na długo. I jak chcesz nową kupić to patrz tak na ceny od 400 zł co najmniej. Poniżej to chiński kicz.
    Ja gram na gitarze już 15 lat czynnie ;) Jak masz jakieś pytania, a może chcesz bym pomogła w wyborze to napisz do mnie. Obiecuję obiektywizm :)

    PS> Świetnie, że syn chce grać! O mnie też mówili, że słoń mi na ucho nadepnął a teraz uczę innych ;)

    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie musimy chyba tą bardziej "dorosłą" kupić. Dziękuje za poradę co do strun.

      Czyli mój syn ma szanse jednak nauczyć się grać :) a tak poważnie nigdy nikomu nie wolno podcinać skrzydeł. Dlatego chłopak będzie grał tak długo jak będzie miał na to ochotę.
      Kto wie ... może w przyszłości też będzie uczył innych :)

      pozdrawiam

      Usuń
  11. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  12. Pozdrowienia dla Kolegi - Gitarzysty. :D

    Do dziś pamiętam swoją pierwszą, bułgarską gitarę kupioną mi przez Rodziców za sporą naonczas sumę 40 rubli na sowieckiej Ukrainie. Była dobra. Teraz mam już czwartą, znakomitą, niestety, coraz bardziej zdezelowaną. I pamiętam doskonale, przez co musiałem przejść, zanim zacząłem grać to, co chcę. Zanim udowodniłem wszystkim, że jednak mam słuch. I to cholernie dobry :D Całe życie gram na akustykach, bo podoba mi się ten Brzdęk metalowej struny. :D Niestety, dobre gitary akustyczne są drogie.

    Jedyne, co mogę za pośrednictwem bloga Mamy Początkującemu Koledze powiedzieć to to, że niech Kolega nie wierzy, że ktoś Go nauczy grać. Grać to się Kolega musi nauczyć sam. Opanować proste akordy (C, G, D, e - ponieważ jest cała masa fajnych piosenek opartych na tych funkcjach) wybrać piosenkę i tłuc, dopóki nie zabrzmi tak jak powinno! :D:D

    Przykro mi to pisać, ale w życiu nie ma nic fajnego bez wysiłku i skóra z paluchów musi zejść.

    Trzymam kciuki.

    Rado

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ech ... ja to doskonale wiem że w życiu nie ma nic "za darmo". Dlatego martwię się czy to nie jest właśnie ten przysłowiowy "słomiany zapał". Syn ma 10 lat i widzę że jest dopiero na początku szukania zainteresowań i pasji. Oczywiście stoję przy nim "murem" i niczego nie neguję. Chce grać, niech gra, chce zajmować się modelarstwem - proszę bardzo, chce się nauczyć zjeżdżać na snowbordzie - niech się uczy ... moim pragnieniem jest żeby znalazł wreszcie to coś, będzie szczęśliwszy. Moim zdaniem ludzie bez pasji wiele tracą, ale chyba każdy coś ma .....
      pozdrawiam cieplutko

      Usuń
  13. Najważniejsze by uwierzyć w syna i dawać mu do zrozumienia że wspierasz go w 100% nawet jeśli masz wątpliwości. Ja jako dziecko miałam pełno zainteresować i w niektórych byłam nawet dobra chciałam się rozwijać czegoś uczyć co da mi satysfakcje i będę mogła się spełniać, rodzice we mnie nie wierzyli i typowe tłumaczenia "Idź dziecko poucz się czegoś ważniejszego a nie zajmuj się bzdurami" to były dla mnie ciosy i zawsze wątpiłam w siebie. Później zaparłam się i kilka małych sukcesów miałam ale nie mogłam robić tego co kocham póki nie dojrzałam do tego że sama mogę to osiągnąć

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  14. Monia mnie też często podcinano skrzydła, może za często dlatego moje dzieci mają ten luksus swobody wyboru. Ja tylko mogę coś doradzić i ewentualnie wspomóc ...
    ściskam

    OdpowiedzUsuń
  15. Too-tiki ma rację! Żadnych akustycznych na początek, żadnych metalowych strun. Po pierwsze gitara klasyczna ma szerszy gryf i solidne męskie/chłopięce ręce mają łatwiej. Plastikowe struny gitary klasycznej uczą staranności w wydobywaniu dźwięków, no i nie tną delikatnych (na początku) palców. Rozmiary gitar w centymetrach znajdziesz w necie. Ja proponuję kupić od razu dużą, bo podejrzewam, że skoro Twój syn potrafi się uprzeć przy zamiarze gry, to nie jest już maluszkiem. Najtańsze gitary są do niczego, bo nie daje się ich dobrze nastroić. Musisz się liczyć z wydatkiem 500 - 700zł - w tej cenie bywają całkiem przyzwoite egzemplarze. Najlepiej byłoby nie kupować w necie tylko pojechać do sklepu muzycznego - jeszcze mi się nie zdarzyło żeby sprzedawca nie pomógł i nie doradził. Powodzenia.

    OdpowiedzUsuń